Sardynia i jak ja ją widzę
Sardynia to moje najulubieńsze miejsce w Italii i region, który odwiedzam najczęściej, przynajmniej ostatnio.
Mój pierwszy raz na Sardynii, a dokładnie w Cagliari i południu wyspy miał miejsce w marcu 2017. Marzec jest dla mnie szczególny, bo wtedy celebruję swoje urodziny, które są dla mnie bardzo ważne:) Ale to nie na urodziny tam poleciałam, a na celebrowanie zmiany pracy. Tak duużo celebracji w moim życiu i moim zdaniem właśnie docenianie i cieszenie się tymi małymi i większymi chwilami nadaje sens naszemu życiu. Czyż właśnie nie to jest esencją włoskiego dolce vita? Dla mnie jest i to bardzo. Tak więc wracając do Sardynii, wybrałam ją na uczczenie mojej zmiany. Wiosna to w ogóle niesamowicie dobry czas na Sardynię. Jest wtedy już dosyć ciepło, ale jeszcze nie upalnie i można chłonąć widoki i naturę bez tłumów.
A Sardynia to chcę Wam powiedzieć nie tylko plaże, chociaż oczywiście te są najpiękniejsze moim zdaniem z całej Europy- ten bialusieńki miękki jak mąka piasek nie równa się w moim odczuciu żadnemu innemu (ale oczywiście to moje zdanie i odczucie, Twoje może być inne:) miej odwagę to sprawdzić:)
Zakochałam się w wielu miejscach na Sardynii. Każde z nich jest połączone
z konkretnymi niesamowitymi emocjami i uczuciami- właśnie tak też programujemy swoje życie, skupiając swoją uwagę na dłuższą chwilę w momentach kiedy dzieją się niesamowicie piękne rzeczy w naszym życiu- gdy skupimy się na tej chwili, zamkniemy oczy i poczujemy ją całą sobą, to będzie nam bardzo łatwo wracać do tych momentów w przyszłości w chwilach kiedy nam trudniej lub kiedy mamy wyzwania i potrzebujemy chwili wytchnienia. To też pozwala na łączenie nas na głębokim duchowym poziomie z konkretnymi miejscami- bo gdy czujemy daną chwilę i pozwalamy jej się zapisać w nas, w naszej podświadomości, to wracając w dane miejsce, będziemy to czuli za każdym razem nawet silniej bo zadziała moc pamięci podświadomej.
Jednym z moich ulubionych miejsc jest Pula a dokładnie plaża w Norze, która jest tuż za Pulą. To miejsce ma dla mnie jakąś niezwykłą moc i zawsze gdy jestem na Sardynii, moja dusza woła o zajrzenie właśnie tam, chociaż na moment a potem spędzam tam długie godziny na plaży, odwiedzając pobliski bar który jest otwarty przez cały rok i nawet barman zna Kraków, uwielbia Polaków i ostatnio puszczał mi stare polskie hity- to dopiero coś, co tworzy piękne wspomnienia:)
To właśnie obok tego baru są ładnie zachowane rzymskie ruiny, można poczuć trochę historii w miłym otoczeniu z przepięknymi widokami, bo właśnie stamtąd widać pięknie morze które z kolorami ruin otoczonych zielenią tworzy kolejną magię. Pomimo, że nie przepadam za historią to miejsce lubię bardzo. A później można spędzić miły czas na plaży czy też zajrzeć na drugą stronę do laguny, gdzie często są flamingi i zachód słońca też przepiękny:)
you can too
live your dreamlife
Moim ulubionym miastem na południu jest Cagliari- mieszkałam tam jesienią 2023, potem wróciłam na 6 tygodni w marcu 2024 i w styczniu 2025 znowu tam byłam by delektować się moimi ulubionymi miejscami, spacerować uliczkami które już znam na wylot, ale mi się wcale nie nudzą, jeść moje ulubione sardyńskie specjały- przyznaję, że sardyńska kuchnia rozkochała moje podniebienie i to ona znajduje się na podium włoskiego jedzenia;) Nawet mój ulubiony włoski deser jest z Sardynii bo taaak kocham smak seadas- nie ma to dla mnie jak połączenie słonego ze słodkim, no kocham. A owoce morza tutaj smakują totalnie wyśmienicie, no i na Sardynii uwielbiam jeszcze ich mięsne dania, chociaż nie jestem jakimś mięsożercą, to akurat poza koniną te smaki mi naprawdę mega pasują. Ale w samym Cagliari to wcale nie o jedzenie chodzi, tylko o to, że czuję się tam jak w domu. W wielu miejscach czułam coś wyjątkowego, ale to właśnie tam poczułam jakbym była totalnie u siebie. Samo położenie miasta mnie niesamowicie fascynuje i sprawia, że moje serce bije mocniej, bo tu jest piękne połączenie tego co kocham- czyli wzgórza z zapierającymi dech w piersiach widokami, port w marinie, gdzie mogę czuć ten zew przygody i podziwiać piękne jachty, a dosłownie 15 min od miasta przepiękna długa na kilkanaście kilometrów plaża. To właśnie ostatnim razem odkryłam, że właśnie na plaży Poetto idealnie z morza wschodzi słońce- no idealne miejsce dla osób kochających naturę i potrzebującej jej w swoim życiu na wyciągnięcie ręki:) A po pięknym porannym spektaklu można zostać jeszcze na śniadanie na plaży w jednym z miejsc (np. Albachiara), które zaszczycą świeżo wyciśniętym spremuta d’arancia, cornetto i un caffe- cóż za przepiękne rozpoczęcie nowego dnia! I tak właśnie można żyć:)